photosketchbook of a Pole in Ireland




Marcin

27-06-2012

Marcin

name: Philippe, 28-06-2012 0:46

Finally, the long awaited self-portrait!

name: alkos, 28-06-2012 0:51

swietne
ale w pewnym sensie daje mi gesia skorke

name: rusty, 28-06-2012 17:19

Fantastyczna gra świateł, wierna kolorystyka i oryginalne podejście do tematu malują tajemnicę i zagadkowość tego zdjęcia.

name: mm, 29-06-2012 8:46

Najlepsza jest gra symetrii z asymetrią. Choć wspomnianą gęsią skórkę wywołuje wyraz psychologiczny portretu. Tu jest ta tajemnica. Nie wiemy co się stanie za chwilę, ale asceza kompozycji daje nieograniczoną możliwośc wariantów.

name: mr mro, 29-06-2012 9:46

Nie sposób nie zgodzić się z moimi znakomitymi przedmówcami, dodam zatem jedynie kilka skromnych uwag. Model Marcin, wtopiony w tło (w części od szyi w górę) zdaje się nie godzić z tym stanem rzeczy. Chce wyraźnie zaakcentować swoją odrębność od świata (którego widzialną emanacją jest ściana w kolorze delikatnego ecru). Akcentuje to nie tylko odzieniem, kontrastującym ze ścianą-swiatem, ale i nieprzypadkowo przyjętą postawą zamkniętą (złożone ręce, frasunek na twarzy). W tym ogólnym wyrazie tajemnicze są dwa elementy: paski na blezerku modela Marcina (są odbiciem łaczeń desek u dołu zdjęcia) oraz zegarek (niewidoczna marka).

name: jedrzej, 29-06-2012 18:41

Mam najlepszych komentatorow ever!

name: Krzeczrzeszowszczyzna, 30-06-2012 19:47

Ja podobnie jak mr mro zgadzam sie prawie ze wszystkim co moi przedmowcy tu napisali, chcialem jedynie sprostowac kilka drobiazgow w poczuciu dziennikarskiego obowiazku.



Marcin z pelna swiadomoscia godzi sie z wtopieniem tlo i manifestuje to ubieraniem sie w kolory lagodnie wspolgrajace z otaczajacym go swiatem; rzekomy frasunek wyraznie zastepuje tu niesmialy, acz obiecujacy usmiech, pochodzenie ktorego nie dziwi, wszak radosne twarze na okladkach kolorowej prasy (o Seamusie, druhu Marcina, wiecznym optymiscie, obiecujacym fotografie ze sporym dorobkiem w filmie zarowno jako rezyser jak i operator, operatorze dzwieku i osobie zwinnej, ktorej nie sa straszne prace na wysokosciach, dowodem czego niech beda porzadnie odmalowane sciany w tym starym, wysokim budynku, od podlogi po sufit, nie wspominam nawet by nie odwrocic uwagi od glownej mysli) zdajac sie walczyc o prymat na zdjeciu wymuszaja taka a nie inna atmosfere. To samo miejsce, kilka godzin roznicy a jakze niewiele sie zmienilo.

Dla wprawnego widza, paski, odarte z sekretow, przekrzykuja sie w donoszeniu oczywistych prawd o istocie ludzkiej: "jestem czlowiekiem stabilnym", "w moim statywie nie ma poziomicy", "wie ktos ktora godzina?"

name

www (optional)

please type, 1 + 2 =

comment