photosketchbook of a Pole in Ireland




fire on North Main Street, Cork

30-11-2008

fire on North Main Street, Cork

there was a rather serious fire on North Main Steet on Friday night, just twenty meters from my friend's house. this photo was taken from my apartment.

name: beanow, 30-11-2008 22:11

piękne, ale przerażające (w kontekście opisu też)

name: his friend, 30-11-2008 23:27

it was hot and the firemen told us to leave the house asap; everything is ok now, one window has a cracks (due to high temperature) and I have to spend one night in the apartment the above photo was taken from (anyway, I used to sleep there every couple of weeks being too lazy to come back home)



name: jedrzej, 30-11-2008 23:44

"...one window has a cracks" ...and two houses on North Main Street and a big warehouse building behind were completely burnt out and are being demolished right now.

name: mr.mro, 01-12-2008 7:54

Pożar na przysłowiowe wyciągnięcie ręki, a Ty, jak gdyby nigdy nic, cykasz zdjęcia! Szacunek.

name: Krzeczrzeszowszczyzna, 01-12-2008 10:08

Mro, zobaczysz moje, z kilkunastu metrow, to dopiero szacuneczek!

name: petitlouis, 01-12-2008 10:20

Veni, vidi ... nice shots on your blog, well done !

name: mr.mro, 01-12-2008 10:22

Krze - nie wierzę, że ktoś mógł być bardziej odważny od Jędrzeja. Podejrzewam, że nawet strażacy stali dalej od niego.

name: Józef Lubieniecki, 01-12-2008 10:26

Krzeczrzeszowszczyzno szanowna! Jest cienka linia między heroizmem a głupotą, linia, po której, jak słusznie zauważył już mr.mro, Jędrzej stąpa prężnie, nijak jej nie przestępując. Autor tej nienagannej artystycznie i wstrząsacej faktograficznie ilustracji ludzkiej tragedii zachwouje balans - chcąc przynieść uniwersalne ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem związanym z pochopnym przekraczaniem tempreratury zapłonu, staje oko w oko z pożarem, który, jak gdyby nigdy nic, płonie. A on go fotografuje. Niepotrzebne tu słowa komentarza a jeszcze mniej - czcze przechwałki.

name: mr.mro, 01-12-2008 10:41

Józefie,

Jędrzej - człowiek który się pożarom nie kłania - nie epatuje heroizmem. On nie próbuje na siłę robić z siebie bohatera - ale bohaterem jest! Nie straszna mu pożoga - nie zważając na nic chwyta za aparat i z odległości kilku przecznic, chłodnym okiem profesjonalisty, dokumentuje brutalne działanie żywiołu. Tak ma.

name: Józef Lubieniecki, 01-12-2008 14:47

Ech, szanowny panie mr.mro, ech. Gdyby tak każdy mógł tak mieć jak ma Jędrzej, trafną metaforę życia "Życie to nie bajka" można by używać rzadziej i - być może - dużo rzadziej. A tak, życie to nie bajka, pożar też nie bajka, odległość przecznicy i fotografowanie - nie bajki. Więc fotografowanie pożaru z odległości zaledwie kilku przecznic to nie bajka. Stąd - fotografowanie pożaru z odległości zaledwie kilku przecznic to życie. Gdyby wszyscy potrafili tak żyć, gdyby tylko...
Gratuluję, również przedmówcy - jakże wnikliwemu obserwatorowi.
Z poważaniem,
JL

name: mm, 01-12-2008 18:26

O żesz Józefie Lubieniecki! Chylę głowę bo i pióro masz wytrawne i pierogi dobre zrobić potrafisz. I ruskie i kopytka.... Rozmarzyłam się....

name: Jozef Lubieniecki Junior, 03-12-2008 0:52

Tatko,specjalizuje się rowniez w roszczeniach reprywatyzacyjnych. Po ulepieniu 44 tuzinow ruskich i utarciu masy na sernik w makutrze (nie mylic bron boze z Międzypokoleniowa Akademia Kultury i Twórczego Rozwoju w skrocie MAKUTRA) nikt i nic nie jest w stanie go powstrzymac na sali sadowej. Ot co !

name: alkos, 03-12-2008 9:42

oj, pieknie i strasznie, panie dzieju

name

www (optional)

please type, 4 + 2 =

comment